środa, 27 lipca 2016

LASIA

moja Ciocia Zosia … dziewczynka z długimi warkoczami, skromna panienka z rodzinnej fotografii … ulubienica Dziadzia Franciszka … śmieszka, która kiedyś, dla żartu, obcięła śpiącemu Dziadziowi jego piękny, wypielęgnowany, sumiasty wąs …
          
przed wojną skończyła seminarium nauczycielskie i zaraz po ślubie wyjechała uczyć dzieci w niewielkiej wiosce koło Złoczowa … to była Huta Pieniacka albo Huta Werchobuska, nie pamiętam dokładnie … Ciocia była dobra, zawsze pogodna, z miejsca zaskarbiła sobie szacunek mieszkańców … Ale przyszły straszne czasy … często wujek, który był kierownikiem szkoły, wyjeżdżał a Ona sama … z trójką dzieci …  Pewnego wieczora stary Ukrainiec zapukał do drzwi mieszkania … poprosił, by Zosia o nic nie pytała , zabrała dzieci i parę niezbędnych rzeczy … a potem, pod osłoną nocy, wywiózł całą czwórkę do rodziny, do Złoczowa … Rano okazało się, że banderowcy spędzili wszystkich Polaków do stodoły a potem żywcem podpalili … spłonęła cała wieś, z płomieni matki wyrzucały dzieci przez okna a potem patrzyły jak te dzieci nadziewane są na bagnety… wtedy spaliła się przyjaciółka Cioci …
          
a taką Ciocię to już ja pamiętam z dzieciństwa … co roku przyjeżdżaliśmy na wakacje do Sopotu … Ciocia mieszkała nad samym brzegiem morza … z okna naszego pokoju oglądałam wschody i zachody słońca i statki na horyzoncie …. na plażę biegaliśmy boso, w kąpielówkach … dróżka przez ogródek, przecięcie promenady i już wejście na dziką plażę … na plaży suszyły się sieci i pełno było czarnych muszli … Ciocia była bardzo dobra, łagodna, taka nie na dzisiejszy świat. Wszystkie dzieci wprost Ją uwielbiały i, nie da się ukryć, wyłaziły Jej na głowę … a Ona ze stoickim spokojem zgadzała się na zasypane piaskiem schody, wiaderka w wannie, hodowlę rybek i meduz pod rynną w ogrodzie … wynosiła nam na plażę gorący bób i kupowała lody na patyku … wszyscy mówili do niej Lasia …
Ciocia pięknie śpiewała i grała na fortepianie … zawsze była zadbana, uczesana, pięknie ubrana … romantyczna … chodziła z głową w chmurach … jakby rzeczywistość nie była w stanie jej przydeptać … jakby zło nie miało do niej dostępu …
Ciocia Zosia … Lasia … wspomnienie mojego cudownego dzieciństwa …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz